Mechant Loup według mnie nie jest opowieścią o wilku. Jest opowieścią o lesie, w którym mieszka wielki basior ze swoją watahą. Wszyscy wiedzą, że w tym lesie mieszkają wilki, ale nikt ich nie widział lub prawie nikt. Czasami do odległych domostw dochodzi ich wycie, czasami na leśnych ścieżkach widywane są tropy. Las jest mroczny i gęsty, miejscami bardzo mokry, wręcz bagienny, niektóre jego rejony są zupełnie niedostępne dla ludzi, nigdy nie stanęła tam nawet ludzka stopa. Las w którym mieszkają wilki to las w czasie późnej jesieni. Czuć zapach mokrej ziemi i liści, które gęsto przykrywają poszycie. Gdzieniegdzie znajdziemy owoc leszczyny schowany głęboko wśród suchych traw. A wilki? Wilki sie ukrywają, odpoczywają w ciągu dnia w dzikich, niedostępnych ostępach, wychodzą na żer pod osłoną nocy. O brzasku można wyczuć intensywny zapach mokrej sierści, ale to jedyne po nich wspomnienie. Dumny basior wraz ze swą rodziną jest już kilometry stąd. I na nic pogoń myśliwych w skórzanych, mokrych butach. Wilki już dawno wyczuły dym ogniska i palonych liści na oddalonych polach, gdy myśliwi zbierali sie o świcie, aby ogrzać nieco zziębnięte ręce. Odeszły, zabierając ze sobą swą tajemnicę do miejsc jedynie im znanych. Powrócą, gdy zmęczeni tropiciele będą już w swoich domach. I znowu ich niewyraźne cienie cicho będą przemierzać las i ukrywać się w gęstych, kolczastych zaroślach. Zostawią po sobie tylko niewyraźną smużkę zapachu, odgłos szczeknięć w oddali i ślad łapy odciśnięty w mokrej ziemi.
Nuty: pieprz, lukrecja, cedr, leszczyna, orzech laskowy, drewno gwajakowe, kozieradka, miód, mirra, mech dębowy
