Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Annick Goutal DUEL

Duel

Duel to moje odkrycie zeszłorocznego późnego lata. Szczerze mówiąc podeszłam do tego zapachu raczej sceptycznie, bowiem zapachy A. Goutal jakoś nie zdobyły szturmem mojego serca. Duel to późny romans, jednak niezwykle czarujący i udany. Uwielbiam złożone osobowości, wrażliwa dusza w połączeniu z postawą prawdziwego twardziela topi moje serce w tempie ekspresowym. Podobnie jest z Duel. Faktycznie jest dwoisty i na dodatek mocno absorbujący. To nie jest zapach, który dawkuje się po kropelce. Jeśli chce się poznać jego moc, trzeba użyć go hojnie, wtedy z jeszcze większą intensywnością odkryje przed nami swe arcyciekawe oblicza.

Duel o poranku - odsłona pierwsza.

Dużo gorzkiej cytrynowej skórki w połączeniu z zieloną herbatą maté , niezwykle świeży, orzeźwiający akord. Czasami mam wrażenie, że niemal musujący na mojej skórze. Tak właśnie wyobrażałam sobie Mandragore, która nijak ładnie na mojej skórze pachnieć nie chce. Co dziwne, zielono-cytrusowe nuty Duel wcale mnie nie męczą, z wielką przyjemnością przytykam raz po raz nos do nadgarstka, tym częściej, im więcej odnajduję gorzkawej nuty absyntu. Na letni, gorący dzień mieszanka znakomita- lekka i przejrzysta, bez cienia nachalności.

Jeśli miałabym przyrównać to oblicze Duel do mężczyzny, to byłby to dystyngowany pan, ze skroniami lekko przyprószonymi siwizną, cerą o zdrowym, śniadym odcieniu i przenikliwymi, niebieskimi oczyma. Budzi się o wczesnej porze, po czym po codziennym porannym joggingu zakłada doskonale skrojony garnitur i udaje się do pracy z aktówką wypełnioną papierami dotyczącymi ważnych interesów. Zawsze profesjonalny "look", nienaganne maniery, chłodny dystans do otoczenia i samego siebie. Przyciąga wzrok kobiet, wzbudza uznanie u mężczyzn, typ faceta, który wie, czego chce.
 

Duel wieczorową porą - odsłona druga.

Niezwykle zaskakująca, bo spod zielonej cytrusowości wyłania się piękny fiołkowy irys, niezwykle nostalgiczny, który tworzy coś na kształt  delikatnego kobierca usłanego na łożu z zamszowej skóry przesiąkniętej wonią dobrego tytoniu i piżma.  Zapach ociepla się, nabiera miękkości i zmysłowości, wydaje się, że oplata nas zewsząd,  gotowy otulić nas do snu.

Mężczyzna wrócił już do domu, służbowy garnitur zastąpiły wygodne, dobrze skrojone spodnie, kraciasta koszula lekko rozpięta na piersi i zamszowa marynarka. Zasiadł w bujanym fotelu  na ganku przed domem, w ręce trzyma fajkę, a wokół unosi sie zapach słodkawego, dobrego tytoniu. Wzrokiem utkwionym w drogę wypatruje samochodu swojej kobiety, a jego dłoń o smukłych palach delikatnie mierzwi sierść psa, który ułożył się wygodnie w  nogach. Jeszcze tylko jedno spojrzenie na zastawiony stolik... Tak, wszystko już zostało zapięte na ostatni guzik. To będzie urocza kolacja we dwoje, a później może lampka wina wypita przy palącym sie kominku. I długa noc pełna uścisków...

Nuty: dzika pomarańcza, absynt, korzeń irysa, wrzos, piżmo, absolut liści maté , paragwajskie zboże, tytoń

piątek, 15 lutego 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: