Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Annick Goutal EAU DU FIER

solne pola na Île de RéFleur de SelEau du Fier powstało zainspirowane maleńką, piękną wyspą Île de Ré, znajdującą się blisko zachodniego wybrzeża Francji i połączoną mostem z La Rochelle. Kusi pięknymi wydmami i długimi piaszczystymi plażami, które aż zapraszają do spacerowania. Słynie również z produkcji Fleur de Sel (Salt Flower). Mieszkańcy tej wyspy, niczym Celtowie ponad 1000 lat temu, uprawiają sól na solnych polach. Wysychające kryształki soli pachną fiołkami, dlatego nadana im nazwę Fleur de Sel. Do

Eau du Fier mam szczególny stosunek, to jak zapach-widmo, ciągle jestem o krok, aby wreszcie go zdobyć i zawsze mi umyka. Ten trudny, moim zdaniem, zapach wzbudza we mnie masę wspomnień, a kiedy dojrzałam, aby go wreszcie mieć okazało się, że jest wycofany. Pisałam już, że nie znoszę zapachów z serii Limited Edition? Taka nalepka działa na mnie odstraszająco, bo cóż zrobię, gdy okaże się, że zapach jest mój? Ileż flakonów z serii zapachów limitowanych lub wycofanych można zachomikować? Ja lubię używać ukochane zapachy, a nie znoszę tego wrażenia, kiedy po użyciu perełki widzę, jak poziom we flakonie niebezpiecznie się obniżył i zniechęca mnie do ponownego użycia... Toteż świadomie unikam takich perfum, uczę sie też pozwalać odchodzić pewnym zapachom... Jednak przychodzi mi to ciężko i często boleśnie.

kuterWracając jednak do Eau du Fier... Moim ulubionym miejscem wieczornych spacerów jest przystań, gdzie cumują małe kutry rybackie. Siadam sobie na pomoście, dzień chyli się już ku końcowi, jest cisza, słychać tylko skrzypienie łodzi i ciche szemranie fal. Morska bryza, która łagodnie muska moją twarz, przynosi zapach wilgotnych drewnianych desek, sieci rybackich i charakterystyczny, lekko mdlący zapach ryb. Mogę tak siedzieć godzinami niczym zahipnotyzowana, prawie słyszę kuszące nawoływanie morza, moje myśli błądzą gdzieś daleko, wzrok ślizga się po odpoczywających kutrach i falach uderzających w pomost. To dla mnie prawdziwy zapach morza i tak pachnie dla mnie Eau du Fier. Przypuszczam, ze w innym połączeniu zapach solonych ryb byłby dla mnie bardzo drażniący, jednak w konfiguracji z Lapchang Souchong staje sie dla mnie zapachem pięknym, zapachem prawdziwym. Herbata ta nie ma nic wspólnego z miłą TfT - przyjemną herbatką pitą w salonie. Tutaj Lapchang Souchong jest mocna, niesłodzona, z charakterystyczną wędzoną nutą, nie delektujemy sie nią, pijemy ze szklanki z grubego szkła dużymi łykami, wprost na tym pomoście lub jeszcze lepiej - na kutrze rybackim. W Eau du Fier czuje się przerażająca moc żywiołu, który drzemie pod powierzchnią wody, spokój jest tylko pozorny, niczym przysłowiowa "cisza przed burzą".Eau du Fier na zawsze zostanie dla mnie magicznym zapachem prawdziwego morza, które nie ma nic wspólnego z sielankowymi widokami piaszczystych plaż i niebieskimi falami. To morze, z którym chcą się zmierzyć tylko prawdziwi mężczyźni i tylko prawdziwe kobiety, morze, które w oddali wydaje groźny pomruk i mami obietnicą niebezpiecznych przygód.

Nuty: gorzka pomarańcza, osmantus, Fleur de Sel (Salt Flower), goździki, herbata (Lapsang Souchong), kora brzozy

wtorek, 12 lutego 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: