Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Annick Goutal Les Orientalistes ENCENS FLAMBOYANT

Encens Flamboyant

Kiedy Annick Goutal wypuściła na rynek serię Les Orientalises moje serce zadrżało z podniecenia. Mirra, ambra i kadzidło brzmi dla mnie jak poezja, a z tych trzech, nie ukrywam, najbardziej zainteresowało mnie kadzidło.

Dziwne to kadzidło. Otwiera się zapachem mocnych ziół i przypraw, głównie pieprzu i kardamonu, razem utłuczonych w moździerzu. Ten aromatyczny obłok jednak szybko opada, a w powietrzy pozostaje zapach gałki muszkatołowej i drzewno-żywicznych akordów. Zapach staje się bardziej mroczny, gesty i gorący, słodkawy i delikatnie drapiący. Mam wrażenie , że czuję żar bijący od skóry i widzę ciemne kłęby dymu snujące się po ziemi. Po chwili to wrażenie znika i pojawia się zielony, mokry lasu i jasne kadzidło, które pewną smugą wzbija się ku niebu. Zapach, chciałoby się powiedzieć, "powietrzno-ziemny", raz szybuje lekko w przestworzach, a za chwilę zostaje ściągnięty mocno na twardy grunt i czuć swąd dymu. Ta walka żywiołów: powietrza i ziemi trwa nieustannie na mojej skórze, do końca niewiadomo na czyją stronę przechyli się szala zwycięstwa.
Zapach intryguje, ciekawi i jest wart poznania. Jednak nie zdobył szturmem mojego serca. Mały dekant, który mam w zupełności mi wystarczy i nie czuję potrzeby posiadania całego flakonu. Byc może dlatego, iż zapach ładny, to nie opowiedział mi niczego nowego o kadzidle, nie zachwycił mnie aż tak bardzo żadną nutą. I dlaczego mam wrażenie, że to już wszystko było? I ktoś tylko probuje opowiedzieć tą samą historię w nieco inny sposób?

Nuty: frankincense, czarny pieprz, różowy pieprz, gałka muszkatołowa, jodła balsamiczna , mastyks

sobota, 23 lutego 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: