
Jaisalmer – zwane złotym miastem lub słonecznym miastem, perła życia zagubiona na środku pustyni Thar. Z domami w kolorze piasku, wąskimi uliczkami sprawia wrażenie, ze czas się tutaj zatrzymał tysiące lat temu. Chciałoby się rzec- prawdziwe miasto z baśni tysiąca i jednej nocy.
Nie wiem, jak pachnie prawdziwy Jaisalmer, ale gdy noszę zapach CdG wyobrażam sobie, że jestem w owym mieście na środku pustyni, w pokoju na piętrze, jest chłodny jeszcze, wczesny poranek. Takie wrażenie sprawiają przyprawy, głównie kordamon i cynamon, ktore dominują w początkowych nutach. Mimo spodziewanego chłodu otwieram okno, przez które natychmiast wpada wiatr i przynosi zapach kordamonu, cynamonu, ziółi pieprzu z ulicy. To kupcy już zaczynają rozwijać swoje kramiki z przyprawami i przysłowiowym mydłem i powidłem. Miasto powoli budzi się do życia, słońce zaczyna mocniej przygrzewać, na bazarze juz gwarno i tłoczno, zapach unoszący się w powietrzu ociepla się i do ziołowo-przyprawowych nutek dołącza nieinwazyjne kadzidło z pobliskiej świątyni… W Jaisalmer jest dużo przestrzeni, jest chłodny wiatr, ale jest też zapach gorącego, przykurzonego powietrza. Wśród nut zapachu znajdziemy niesamowitą drzewną mieszankę. Z jednej strony są to bardzo żywiczno- drzewne akordy, a z drugiej strony- suche drewno, pachnące podobnie jak drewniana szkatułka do przechowywania różnego rodzaju skarbów. Być może tak pachnie “drewno twarde jak kość”? Nie wiem, nigdy nie wąchałam hebanu.
Nuty: kadzidło, kardamon, ambra, cynamon, pieprz, benzoes, ziele angielskie, drewno gwajakowe, heban