Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Hanae Mori MAGICAL MOON

Magical Moon

Hanae Mori zaczynała od projektowania kreacji na potrzeby teatrów i prywatnych odbiorców. Gdy poznała w Paryżu Coco Chanel, ta stała się jej inspiracją, postanowiła sprobować swoich sił w świecie mody. Tak zaczęła się jej kariera, jej znakiem filmowym stał się motyl, a w swoje kreacje ubierała księżniczkę Masako, księżną Monako Grace, projektowała także stroje m.in. do filmów Kurosawy Akiry. Jej twórczość ma stanowić pomost pomiędzy wschodem a zachodem, co świetnie jej się udaje od wielu lat. Śladem Coco co kilka lat wypuszcza na rynek perfumy, które inspirowane są wschodnią tradycją.

Wśród jej perfumiarskich kreacji najbardziej przypadły mi do gustu właśnie Magical Moon w wersji EDP.

Perfumy te nawiązują do kultury japońskiej, przypominają nam o jesiennej tradycji O-tsukimi Tsukimi party("podziwianie księżyca"), która ma ponad 3 tysiące lat. Świętuje się je na kilka sposobów. W domu- wybiera się takie pomieszczenie, z którego najlepiej widać księżyc, dekoruje się je susuki (japońska trawa), przygotowuje specjalną sake i ciastka ryżowe (jako ofiara dla księżyca, aby wyprosić zdrowie i szczęście, a także podziękować za piękną pełnię i prosić o dobre zbiory), a cała rodzina zbiera się i podziwia księżyc w pełni. Można również udać się na specjalnie organizowane przyjęcia na świeżym powietrzu, gdzie pomiędzy modłami o dobre zbiory sake leje się strumieniami.

Pisząc o Magical Moon nie można nie wspomnieć o flakonie w kolorze wieczornego nieba i z szklanym korkiem przedstawiającym księżyc w pełni. Prosty, a jednocześnie oddający całą filozofię zapachu. Na określenie zapachu mam jedno słowo: odurzający. Kremowa słodycz oplata sęi wokół drzewnych nut, z których dominującą jest balsamiczna woń sandałowca. Do tego dodano koktajl egzotycznych owoców zmieszanych z delikatną wonią mleczka kokosowego. I mimo, iż brzmi to jak jadalna mieszanka, to taką nie jest. Przede wszystkim dlatego, że całość osnuta jest łagodnym, jasnym ksiezyckadzidłem, a nuty drzewne są wyraźne i przebijają się przez warstwę słodyczy. Do tego dołącza się piękna nuta osmanthusa. Przyprawowo-waniliowa baza jest nieco pudrowa i niezwykle miękka, również i tu wyczuwam drzewne akordy. Sam zapach jest bardzo intensywny, powiedziałabym nawet, że nieco narkotyczny i o zdecydowanie orientalnym, słodkim (ale nie przesłodzonym) charakterze. Lubię ubierać się w ten zapach wieczorem, szczególnie na wyjścia we dwoje, moim zdaniem posiada jakąś dziwną moc kreowania specyficznej, zmysłowej atmosfery. Wyróżnia się moim zdaniem z tłumu zapachów nieciekawych i byle jakich, a to już jest znaczące osiągnięcie.

Nuty: kwiat osmantusa, róża, trzcina cukrowa, kwiat bawełny, mleczko kokosowe, wanilia, białe piżmo, kadzidło, białe drzewo sandałowe, czerwony cedr, liczi, paczula, miąższ ananasa, nektar guawy, kwiat pomarańczy, karambola, czerwone jagody.

wtorek, 19 lutego 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Khy, xdsl-537.zgora.dialog.net.pl
2008/09/05 22:15:55
Gdybym miala talent do tak pieknego opisywania zapachow - to o Magical Moon napisalabym slowo w slowo to samo, ale dokladnie SLOWO W SLOWO :-).
-
2008/09/06 00:23:56
Khy :D, chyba bredzisz w malignie :D Uwielbiam Twoje recenzje i Ty o tym dobrze wiesz:) Ze względu na podobieństwo nosów często są punktem wyjściowym do poszukiwań próbki lub testera :)
Obiecaj mi, że nigdy nie przestaniesz ich pisać!