Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Heeley CARDINAL

Cardinal

James Heeley

James Heeley w czasach młodości interesował się estetyką i filozofią, z wykształcenia jest prawnikiem, obecnie mieszka i pracuje w Paryżu, jest członkiem Stowarzyszenia Architektów. Jego pierwszymi dziełami były cynowe wazy dla renomowanego paryskiego florysty Christiana Tortu, które odniosły komercyjny sukces także w USA. Jego dzieła są urzekające w swej prostej, pięknej formie. Do ich wyrobu używa tylko najwyższej jakości, czystych surowców i tą zasadę przeniósł do kreowania zapachów. Wszystkie zawierają wysokiej jakości składniki i pozbawione są zbędnych ozdobników.

Cardinal porwał mnie w swoje szpony już podczas pierwszego spotkania, już wtedy wiedziałam, że zaowocuje ono prędzej czy później własnym flakonem. Mimo kilku różnorodnych kadzideł w swojej kolekcji, zapragnęłam mieć i jego - Kardynała. Dla mnie osobiście jest to jedno z piękniejszych kadzideł, jakie nosiłam. Nie da się zaprzeczyć powinowactwu z Avignon, to z pewnością bliscy krewniacy. Jednak w Cardinal nie ma tego mroku i strachu, jest za to więcej pierwiastka ludzkiego, który dla mnie objawiaja się w słodkawych, delikatnych nutach biegnących tuż przy samej skórze. Kadzidło początkowo ciemne i gęste, tłoczy się nisko przy ziemi ściągnięte w dół przez ziemisty wetiwer, aby później wybuchnąć i żarzyć się jasnym światłem. Kadzidło to jest tak jasne i czyste, że mam wrażenie, iż bije od niego nie żar, a chłód.

Na stronie Jamesa Heeleya znajdziemy wzmiankę, ze na skórze kobiety to zapach rudowłosej Ofelii, którą uwiecznił na płótnie Sir John Everett Millais. Młoda, nieszczęśliwie zakochana dziewczyna przypadkiem wpadła do strumienia zrywając kwiaty, czy tez popełniła samobójstwo? Winna czy niewinna?

Ksiądz Ralph de Bricassart i Meggie Cleary (Ptaki ciernistych krzewów)Na skórze mężczyzny ma natomiast przypominać zapach młodego, niewinnego księdza.  Coż, przyznaję, że podoba mi się ta wizja. Młody ksiądz, który wierzy, iż chce swoje życie poświecić Bogu, a jednocześnie targany wewnętrznymi wątpliwościami, prowadzący ciągłą wewnętrzną walkę pomiędzy boską czystością, a ludzką namiętnością. Zapach ten nigdy nie kojarzył mi się z okrutnym kardynałem Richelieu. Raczej z takim kardynałem, jak ze zdjęcia obok, ciągle miotającym się pomiędzy miłością do Boga, a miłością do kobiety

Tak własnie odbieram to kadzidło, jak i sam zapach- momentami czyste i jasne, momentami brudne i takie... ludzkie.

Nuty: kadzidło, czystek, szara ambra, wetiwer, paczula.

wtorek, 26 lutego 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: