|
Blog > Komentarze do wpisu
Parfumerie Generale CADJMERE Czy pamiętasz zapach świeżych, połamanych gałązek albo zapach świeżych, lekko słodkawych mandarynek, który aż szczypie w nos, a ich smak już prawie czujemy na języku? Tak dla mojego nosa objawiają się początkowe nuty Cadjmere, są ostre i wibrują w nosie. Pamiętam moje zdziwienie, gdy pierwszy raz testowałam ten zapach- spodziewałam się czegoś lekkiego i puszystego od początku, a niespodziewanie uderzyła w mój nos ostra zieloność, niczym radosne przywitanie i dziarskie poklepywanie po plecach. Bynajmniej nie rozczarowałam się, chociaż spodziewałam się być spowita czymś miękkim i przytulana od początku, wyobrażałam sobie ciepło kaszmirowego uścisku. Moje wszystkie oczekiwania dotyczące milusich przytuleń zrealizowały się w sercu zapachu. Miękkie, gładkie, niemal kremowe drewno sandałowe z dodatkiem mleczka kokosowego i gorącą żywicą dają dużo przyjemnego ciepła podobnego do tego, które daje gruby, długi szal, którym opatulamy się w zimie i z błogością w niego wtulamy twarz. I ta delikatna, rozkoszna nuta wanilii, lekko drzewna, która pojawia się na końcu...
Nuty: mirt, sok roślinny, czerwona mandarynka, drewno rożane, żywica z cyprysa kenijskiego, mleczko kokosowe, kora sandalowca, ambrette seed (nasiona ketmi pizmowej ), wanilia sobota, 23 lutego 2008, labareda
TrackBack
Komentarze
Gość: aga.a13, asn51.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/12 12:42:04
śliczny opis, zwłaszcza ostatni paragraf- lekki jak puch, ciepły. Tak też kojarzy mi się Cadjmere.
2008/11/12 19:46:05
Szkoda, że poznałam go tak późno, mam na myśli końcówkę zeszłorocznej zimy. Przeczekał wszystkie letnie miesiące u mnie w szafeczce i teraz znów będę po niego sięgać w zimniejsze dni.
Chociaż nie dzielę perfumy na letnie i zimowe, to po niektóre częściej sięgam w określone pory roku. :) |