|
Blog > Komentarze do wpisu
Diptyque L'EAU TROIS L'Eau Trois wstrząsnął moim zapachowym światem. Wbrew pozorom nieczęsto to mi się zdarza. Częściej coś mnie fascynuje, urzeka, podoba mi się bardzo, ale stosunkowo rzadko mnie porywa i zmienia w jakiś sposób moje spojrzenie na perfumowy świat. To nie jest standardowo piękny zapach. Więcej- nie odważyłabym się o nim powiedzieć, że jest ładny. Jest jednak urzekająco inny i przez to frapujący. Otwarcie ostre i bardzo mocne, uderza z wielka siłą w każdy zakamarek nosa wybuchową mieszanką ziół i wiązanką jakiegoś bliżej nieokreślonego, zielonego zielska. Tak - zielska, bo określenie tego wonną mieszanką ziół i zielonych roślin niczym w przydomowym ogródku wydaje mi się zbyt subtelne. Sporo w tym zapachu rownież słodkawej mirry, która snuje się wolno i leniwie, nie dając nam zapomnieć o swej obecności. Mimo to nazwałabym ten zapach bardzo wytrawnym, pozbawionym grama słodkości. Mirra nie jest w stanie zrównoważyć goryczy suchych ziół i intensywnego zapachu łanów zielska. Można także odnaleźć zapach suchego, starego drewna i garść zielonego jeszcze, wilgotnego igliwia. Cały zapach jest nieruchomy, nie ma w nim żadnej przestrzeni, tylko morze kadzidła, które nie bawi się w żadne subtelności i zabiera całą wolną przestrzeń, wypełnia każdy wolny zakamarek, zasysa każdy haust świeżego powietrza. Prawdziwe kadzidło, bez żadnych ulepszaczy i zbędnych upiększaczy. Dziwny to zapach. Piękny w swej brzydocie, skomplikowany w swojej prostocie. Do dziś nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, co mnie tak w nim urzekło. Zapach ma przypominać górzyste wybrzeże południowej Grecji. Nie mam pojęcia, bo nigdy tam nie byłam, czy odzwierciedla aromat tamtejszego powietrza, czy oddaje klimat greckiego monasteru przycupniętego u podnóża góry. Chociaż z drugiej strony ja nie potrafię zakwalifikować go jako zapach kościelny, dla mnie takim nie jest. Jest w nim jakiś pierwiastek, który troszkę napawa mnie lękiem i przypomina o jego niepokojącej, pierwotnej naturze balansującej na pograniczu zła, chociaż z pozoru wydaje się być czystym zapachem. Ostanio coraz głośniej o tym, że ma być zaprzestana produkcja L'EauTrois. Cóż, pozostaje mi tylko wysączać każdą kropelkę z jeszcze większą przyjemnością, chociaż nie ukrywam, że i z żalem. niedziela, 30 marca 2008, labareda
TrackBack
|