Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

LesNEZ LET ME PLAY THE LION

Let me Play The Lion

Let me play the lion too: I will roar, that I will
do any man's heart good to hear me; I will roar,
that I will make the duke say 'Let him roar again,
let him roar again.'

/W. Shakespeare Sen nocy letniej/

Na mojej zapachowej półce znajduje się dużo zapachów z serii drewno-drzewo-las. Jednak Let Me Play The Lion znalazł na niej miejsce i umościł się idealnie. To mój zapach relaksu i czystego lenistwa, łagodny, niezbyt ekspansywny, kreujący specyficzny klimat.
Kiedy nim pachnę mam wrażenie, że bujam się łagodnie na hamaku zawieszonym pomiedzy dwoma palmami, gdzieś daleko, na prawie bezludnej, egzotycznej wyspie. Powoli zachodzące słońce przedziera się przez liście palm i delikatnie muska moja skórę, delikatnie szumi wiatr i przywiewa mi słony zapach morza. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że pierwsze przyprawowe nuty są właśnie tak samo słone dla mojego nosa, jak i pieprzne. Wśród przyprawowego mixu udało mi się również wyodrębnić szczyptę imbiru i cynamonu. Czuję też zapach rozgrzanego słońcem piasku i zielonych liści. Ten czas, kiedy dzień mocuje się z nadchodzącym zmierzchem zawsze miał dla mnie magiczną moc. Ostatnie promienie słońca walczą z madchodzącym mrokiem, jeszcze ciepłe kamienie i piasek jeszcze kuszą, aby na nich przysiąść, mimo, iż języki zimna zaczynają pełznąć po ziemi. To idealny czas, aby zebrać suche gałęzie i rozpalić małe ognisko, usiąść przy nim i rozkoszować się ciszą lub zwyczajną rozmową o niczym. W Let Me Play The Lion odnajdziemy właśnie taki aromatyczny dymek unoszący się znad płomieni, do których dorzucamy cedrowe gałązki z małego stosu, ktory zgrabnie ułożyliśmy nieopodal. Kiedy ognisko dogasa, dominuje zapach świeżych, jeszcze soczystych cedrowych gałązek. Na taką tajemniczą wyspę przenosiłam się wielokrotnie podczas zimniejszych wieczorów, kiedy ja i mój mąż użyliśmy tego zapachu i przytuleni na miękkiej kanapie przypatrywaliśmy się syczącym płomieniom w kominku.

Niewiele opisów zapachów pokrywa się z moimi odczuciami, jednak ten, moim zdaniem, jest prawie idealny i nie okazał się tylko zwykłym marketingowym chwytem:

Scents of dusty trails,

Of lightly sweetened ochre,

Of sun-weathered wood,

Of silence swept by mild breezes,

Of skies open like an endless azure cut oozing signs of the coming storm.

 
Hamak

 

piątek, 28 marca 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: