Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Parfums de Nicolaï VANILLE-TONKA

VANILLE-TONKAPerfumy marki Parfums de Nicolaï cieszą się sporym uznaniem, a wciąż są w Polsce prawie nieznane. Moim zdaniem- szkoda. Założycielką firmy jest wnuczka legendarnego perfumiarza Pierre Guerlain’a - Patricia de Nicolaï, która wyrastając w chwale dziadka i niewątpliwie pod jego wpływem, doskonaląc swoje umiejętności w Grasse, w końcu postanowiła założyć firmę ze swoim mężem Jean-Louis Michau. Podążając śladem dobrego, starego perfumiarstwa, do swoich kreacji wykorzystuje tyko wysokiej jakości naturalne surowce, nad których obróbką często sama czuwa.

Perfumy tej marki można kupić na stronie internetowej, jak rownież będąc w Paryżu (69 av. Raymond Poincare, 16e, Paris) lub w Londynie (101a Fulham Road, Kensington and Chelsea, London, SW3 6RH)

Vanille Tonka powstały w 1997 roku, ja poznałam je dopiero w zeszłym roku i szczere mówiąc żałuję, że nie odkryłam ich już 10 lat wcześniej. Uwielbiam różnorakie wariacje na temat wanilii, a ta jest jedną z moich ulubionych. To zapach, który trzyma się blisko skóry, ale wyczuwalny jest przez wiele długich, pięknych godzin. Otwarcie jest bardzo intensywne, wyraźnie cytrusowe. W nosie świdruje również ostry cynamon oraz goździki. W te świeżo-przyprawowe nuty niespodziewanie wkrada się kadzidło, jasne i delikatne, ale bardzo wyraźne. Później dopiero na scenę wkracza spokojna, dostojna wanilia w asyście fasoli tonka. I tu kolejne zaskoczenie- wanilia nie jest słodka, nie jest też kuchenna. Sama nie wiem, jak ją określić, ale jedyne słowo, które ciśnie mi się na usta jest nieco „pudrowa” i kremowa. Tonka idealnie partneruje wanilii, podkreśla jej wyjątkowość. Zapach idealnie stapia się ze skórą, obleka ją w misterny i powabny tiul waniliowej tajemnicy. Wyjątkowej tajemnicy.

Nuty: mandarynka, limonka, cynamon, meksykańska wanilia, fasola tonka, frankincense

poniedziałek, 10 marca 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Karuna, 80.68.125.225.karlsborgsenergi.se
2008/07/23 16:31:52
Przegladam Twoje opisy i zainspirowana nimi, ponownie testuje te perfumy- i jak zwykle mnie zaskakuja.
Dzisiaj, w wyjatkowo wysokiej temperaturze, moglabym je opisac jako "cynamonowego Lucifera No.3".;)
To chyba specyficzny splot cynamonu, gozdzikow i frankonskiego kadzidla, w jego surowym wydaniu- bez gladkosci, ktora nabiera na bazie z drewienek, (jak np. w Tumulte PH).
Pozornie skromna kompozycja, a tak potrafi figlowac na skorze;)
-
2008/07/25 18:54:11
Teraz ja czuję się zainspirowana i będzie dalsze zgłębianie tematu. Muszę tylko trafić na dzień, kiedy będę miała głowę wolną od natłoku myśli.