|
Blog > Komentarze do wpisu
Comme des Garçons KYOTO Kyoto wyszeptuje do nas nuty proste i dzwięczne, spokojne i harmonijne, bez zbędnej nachalności. Nie krzyczy do nas, że opowiada prawdziwą historię, tak samo jak stary buddyjski mnich o siwej brodzie nie będzie nas przekonywał do swoich prawd- raczej popatrzy na nas z uśmiechem i mądrymi oczyma da nam do zrozumienia, że jeszcze nie jesteśmy gotowi, aby je przyjąć. Tak i ja musiałam dojrzeć, aby docenić piękno Kyoto. Kyoto to moja mentalna wędrówka do przycupnietej na zboczu góry i ukrytej za gęstymi drzewami drewnianej buddyjskiej światyni. To co mnie uderza to spokój i równowaga. Ciszę przerywa niekiedy skrzypienie wiekowych desek i cichy szelest szafranowej szaty mnicha. Powietrze wypełnia zapach kadzidełek palonych przed posągiem Buddy, skurzonych drewnianych desek i zapach cedru.
I tak zapędzamy się w coraz odleglejsze zakątki ogrodu pozwalając naszym myślom szybować gdzieś w niezgłębionych przestworzach a naszym nogom, nieść się coraz dalej, aby nasycić oczy jeszcze piękniejszymi widokami, które wyłaniają się przed nami za każdym zakrętem. czwartek, 17 kwietnia 2008, labareda
TrackBack
|