Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Hermès Hermèssence AMBRE NARGUILE

Ambre Narguilé Jeśli już jestem przy miłych, jadalnych zapachach i deserowych klimatach, to trudno nie wspomnieć o Ambre Narguilé, dziele wielkiego nosa - Jeana-Claude'a Elleny. Wbrew nazwie ambra w tym zapachu nie jest taka oczywista. Ginie gdzieś wśród zapachu pysznej domowej szarlotki. Zapach kwaskowatych, skarmelizowanych jabłek ze szczyptą cynamonu i hojnie posypanych cukrem zmieszanym z wanilią jest tak apetyczny, że czuję, jak moje ślinianki zaczynają gorliwie pracować. Od zawsze byłam wielbicielką dobrej szarlotki, wiec nawet ewidentny zapach spalenizny nie jest w szarlotkastanie poskromić mego apetytu na ten perfumeryjny smakołyk. Ten swąd spalenizny to pewnie zapach słynnej tabaki shisha, ale moje nieobeznanie w tym zakresie powoduje, że mogę tylko domniemywać. A ambra? Jest, ale słodkawa i dosyc łagodna, błąka się nieśmiało w otwarciu i sercu zapachu. Jako że nie jestem fanatyczną miłośniczką ambry (która gdy gęsta i zawiesista układa się brzydko na mojej skórze), to taka jej odsłona wcale mnie nie gorszy, wręcz przeciwnie- czuję się usatysfakcjonowana.

Tak to już czasami bywa na perfumeryjnej drodze, że podczas poszukiwań ambry doskonałej znajduje się idealną szarlotkę.

Nuty: benzoina, labdanum, piżmo, wanilia, miód, słodzony bób tonka, prażone nasiona sezamu, cynamon, kumaryna, biała orchidea

poniedziałek, 07 kwietnia 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: