|
Blog > Komentarze do wpisu
L'Artisan Parfumeur SAFRAN TROUBLANT
Osobiście nie odbieram tego zapachu jako gourmand, mimo, iż sam szafran najbardziej kojarzę właśnie z kuchnią, z różnego typu słodkimi wypiekami i ryżem. Szafran jest wiodący tematem perfum i nie daje o sobie zapommnieć. Otwarcie zalewa nas jego złotym deszczem, póżniej wiruje razem z imbirem i gałką muszkatołową, ukazując mi już swoje mniej ekspansywne oblicze. Pięknie podkreśla słodycz róży, która w zależności od dnia jawi mi się albo jako pyszniąca się w słonecznych promieniach ciemnopłatkowa róża albo jako słodkawa, najlepszego gatunku konfitura różana. Na koniec leniwie przesuwa się w ostatnim tańcu wieczoru z łagodną wanilią i kremowym drewnem sandałowym. Już od starożytności szafranowi przypisywano lecznicze, a nawet magiczne moce, przyznaję więc, że sama niejednokrotnie Safran Troublant traktuję jako remedium na smutek, czy szary pochmurny dzień. Jego puszysta kremowość, unikalna właściwość stapiania się ze skórą i ożywcze podmuchy szafranu bez problemu przywołują słońce na mój osobisty nieboskłon. I chociaż wcale nie jest moim najukochańszym zapachem z całego trio, to jednak zapewnił sobie już dożywotnie miejsce i na mojej zapachowej półeczce i w sercu. Nuty: szafran, drewno sandałowe, czerwona róża, gałka muszkatołowa, imbir, wanilia środa, 02 kwietnia 2008, labareda
TrackBack
|