Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Parfums M. Micallef Les Exclusifs AOUD (Micallef Man)

AoudWąchając i nosząc Aoud odczuwam dziką przyjemność. Patrząc z punktu typowego Europejczyka dla którego słowo aoud skrywa tajemnicę Dalekiego Wschodu i jest prawie nieznany w naszej kulturze, zapach niebezpiecznie balansuje pomiędzy brzydotą a pięknem, wywołuje przynajmniej wyraz zdziwienia na twarzy, a często niedowierzania, że tak pachną perfumy. Mnie zafascynował od pierwszego powąchania i od razu zaklasyfikowałam go jako mój zapach w moim małym perfumeryjnym świecie.

Tak, jest w nim element szpitalny. To charakterystyczna woń środka dezynfekcyjnego, który mimo dużego stężenia nie potrafi w pełni zamaskować zapach brudu i nieczystości. Nie określiłabym więc Aoud jako sterylny, bo to dla mnie synonim czystości, a według mnie ma w sobie sporą dawkę brudu. Nie, nie wzbudza to we mnie poczucia lęku i obcości, szpital nigdy dla mnie nie będzie miał takiego wydźwięku.

Aoud jest wilgotnym zapachem, czasami nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jestem oblepiona tą wilgocią. Gdzieś Aoudna horyzoncie majaczy mi obraz butwiejącego z wolna konaru drzewa i ziemista paczula, jednak często faluje, znika i pojawia się znowu, niczym fatamorgana. I kiedy zapędzimy się już w ciemnych, wilgotnych zaułkach Aoud, to dochodzi do nas delikatna woń, tak ładna, że wydaje się wręcz nie na miejscu– zapach zimnych, mokrych róż, które są promykiem nadziei na odnalezienie drogi w tym mrocznym labiryncie. A kiedy dołącza do nich cienka i niewyrażna smużka cynamonu juz prawie czujemy, że jesteśmy już prawie w domu.

Nuty: róża, olejek agarowy, drewno sandałowe, cynamon, szafran, aloes drzewny, ambra

piątek, 18 kwietnia 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: