Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Sisley EAU DU SOIR

Eau du Soir Kiedyś przeczytałam, że Eau du Soir jest zielony i pachnie jak pieniądze. Co do zieloności- zgadzam się. Jest zielony i chrupiący, jak jak soczysta łodyga grubych traw i ma w sobie pewną goryczkę. Co do zapachu pieniędzy... Jeśli chodzi o wysoką cenę szanującej się bardzo marki Sisley uważam, że w tym wypadku cena idzie w parze z jakością zapachu i składników. Do samego zapachu pieniędzy nigdy bym go nie porównała, ponieważ jak można przyrównać ten szykowny i elegancki zapach do woni brudnych, często nieprzyjemnie pachnących pieniędzy? Chyba, że chodziło komuś o to, że pachnąć Eau du Soir znaczy drogo. W takim wypadku mogę tylko zaśmiać się z politowaniem, ponieważ nigdy na myśl nie przyszłoby mi dobierać zapachy pod tym kątem.

Warto również przyp0mnieć, że wykonany ze specjalnego tworzywa korek pokryty 18 karatowym złotem, jest imitacją rzeźby Polaka Bronisława Krzysztofa.

Dla mnie osobiście stworzony przez Huberta i Isabelle d'Ornano Eau du Soir ciągle króluje na liście zapachów marki Sisley. Od 1990 roku, kiedy się pojawił, zdobył tak samo szerokie grono wielbicieli, jak i przeciwników. Nie można jednak przejść koło tego zapachu obojętnie, można się nim zachwycić lub go znielubić, jednak zawsze odciska jakiś ślad w naszej pamięci. Niektórzy uważają, że został zdetronizowany przez młodszą siostrę Soir de Lune, jednak ja się z tym nie zgadzam.

Tak, bardzo lubię Eau du Soir. To jeden z nielicznych szyprów, który układa się na mojej skórze dobrze. Poza tym mocą i siłą rażenia dorównuje klasycznemu Opium, na mojej skórze trwa niezmordowanie przez wiele godzin, a nawet po kąpieli mogę wyczuć na skórze smużkę Eau du Soir. Wspaniała, ponadczasowa mieszanka cytrusów, dębu, mchu i paczuli. Klasyk z klasą.

Eau du Soir jest niczym elegancka kobieta, tuż po trzydziestce, niepozbawiona urody i wdzięku, która schodząc powoli schodami robi wielkie wejście na przyjęcie w eleganckim, starym domu. Jej suknia w kolorze bladego złota z lekkim zielonkawym metalicznym połyskiem idealnie harmonizuje z bogatymi wnętrzami, antykami i drogą porcelaną w witrynach. Spojrzenia wszystkich gości skierowane są zawsze na nią, chociaż niewiele osób zdecyduję się podejść, wzbudza pewnego stopnia dystans i respekt. Po kątach szeptami komentuje się jej pojawienie, wszak miała być i zdecydowanie jest ozdobą wieczoru. Zarówno kobiety i mężczyźni spoglądają na nią z mieszanką zazdrości z podziwu, bez wątpienia ma w sobie klasę, ale jest to klasa wrodzona z cechami pewnej nonszalancji, której nie można się nauczyć. Bez większego zakłopotania pewnie idzie przez środek salonu, siada na głównej kanapie, zapala długiego papierosa, a przed nią w tajemniczy sposób pojawia się masywny, kryształowy kieliszek z winem. Otoczona przez najprzystojniejszych i najbardziej elokwentnych panów będzie prowadziła z nimi długie nocne rozmowy. Po czym wstanie tak nagle, jak się pojawiła i wyjdzie uznając, ze zasób tematów już się wyczerpał. Pozostanie po niej tylko mocna smuga Eau du Soir.

czwartek, 03 kwietnia 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: oviec pracujący, host-85.232.255.3.anr.gov.pl.255.232.85.in-addr.arpa
2011/09/30 12:27:26
Skoro wprowadziłeś polski akcent - czyli Bronisława Krzysztofa, który zaprojektował flakon "Eau Soir" pozwolę sobie uzupełnić, że Izabelle d'Ornano ma na pierwsze imię po prostu Bonka i jest córką córką hr. Józefa Potockiego i ks. Krystyny Radziwiłłównej :). Jej mąż, Hubert d'Ornano jest równiez związany z Polską, jego matką była bowiem Eżbieta Michalska :).


Pozdrawiam :)