|
Blog > Komentarze do wpisu
Trussardi SKIN
Skin pachnie na mojej skórze delikatnie kwiatowo, tak subtelnie, że nawet nie jestem w stanie zidentyfikować jakiego rodzaju są to kwiaty, wyczuwam jednak pochodzącą od nich słodycz, która zmieszana jest z solidną dawką piżma i szczyptą paczuli. W bazie odnajduję delikatny powiew nagrzanego od słońca drewna. Całość na mojej skórze niesamowicie sensualna, bardzo intymna i bardzo moja. To zapach mojej skóry w letni, gorący wieczór. Nie przeczę, że mam z tymi perfumami związanych masę pięknych wspomnień. Jednak dla mnie nosić Skin znaczy lato, pełnia słońca, gorąca skóra wysmarowana kremem z filtrem i ja wylegująca się na kocu z książką w dłoni lub spacerująca o zachodzie brzegiem morza. Beztroska, szczęście i rozkosz życia. Uwielbiam kolekcjonować w pamięci takie perełkowe chwile, kiedy życie jest beztroskie, a ja czuję przepełniające mnie szczęście.
Ach lato, lato gdzie żeś ty? czwartek, 03 kwietnia 2008, labareda
TrackBack
|