|
Blog > Komentarze do wpisu
Mauboussin HISTOIRE D'EAU
To zapach, który nie pozostawia mi wolnej przestrzeni, zasysa mnie szybko w swoje gorące nurty i porywa w nieznane. Mieszanka ylang-ylang, owoców i morza przypraw zalewa mnie pozwalając ledwo co zaczerpnąć łyk świeżego powietrza i mimo iż tonę, to czuję ogromną przyjemność- krew burzy mi się w żyłach a puls niebezpiecznie wzrasta. Ten zapach zawsze obiecuje mi mnóstwo przyjemności, nieważne gdzie wyrzuci mnie na brzeg, i co najważniejsze - zawsze tej obietnicy dotrzymuje. Najczęstszym portem docelowym mojej podróży z Histoire d'Eau jest gorąca plaża w zapomnianych przez Boga i ludzi tropikach. Pomarańczowe słońce powoli już gaśnie na horyzoncie, ja zanurzona w piasku lizana miękko przez ostanie promienie z ylang-ylang wpiętym we włosy. Jest duszno, gorąco, moja skóra delikatnie sperlona potem pachnie słodkawo i korzennie, a na moich ustach błądzi uśmiech. Po tak wspaniałym dniu zawsze przychodzi równie piękna noc... Nie, nie potrafię tego zapachu rozebrać na kawałki. Nie chcę. Mimo, iż nie ewoluuje jakoś specjalnie, to kombinacja składników powoduje, że porusza we mnie wszystkie uśpione drapieżne demony i drażni moje zmysły. Potrafi sprawić, że krew zmienia się w moich żyłach w bulgoczący, wartki potok o temperaturze bliskiej wrzenia. Nuty: mandarynka, ylang-ylang, kardamon, pieprz, gałka muszkatołowa, skóra, piżmo, ambra. wtorek, 13 maja 2008, labareda
TrackBack
|