Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Norma Kamali CEREMONY

CeremonyCeremonyCeremony bez wątpienia jest siostrą Incense, lecz tą cichszą, spokojniejszą i skromniejszą. Pulsuje w tych dwóch zapachach ta sama nuta- żywica, lecz w Ceremony znacznie łagodniejsza. Ceremony według mnie jest zapachem bardziej leśnym, niż kadzidlanym. Odnajduję w nim sporo zielonego igliwia, po części świeżego, po części zalegającego przez kilka dni poszycie lasu - mokrego, ale wciąż jeszcze pachnącego.  Woń zielonych gałązek jest tak intensywna i realistyczna, że po zamknięciu oczu mam wrażenie, że stoję w środku lasu i haustami czerpię oddech lasu. Kadzidło jest lekkie, radośnie podrygujące w powietrzu, przeskakujące z gałązki na gałązkę, przemykające po poszyciu. Moim zdaniem stanowi tutaj raczej tło, wdzięczne, ale tło.

Sam zapach odbieram jako optymistyczny, nie znajduję również jakiś powiązań typowo kościelnych. Gdyby mógł przybrać jakąś formę, to byłby jasnozielonym drgającym obłoczkiem, przez który łagodnie przesącza się światło.

Ceremony to perfumy, które raczej nie zaskakują. Od początku do końca zielone, kłujące nas w nos drobniutkimi igiełkami z delikatną poświatą mirrowo- kadzidlaną. Nie są również ekspansywne, są raczej bardziej dla nas i z nami, a niżeli dla otoczenia. Mimo wszystko nosi się je zaskakujące dobrze, szcególnie w cieplejsze dni.
 

środa, 07 maja 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Khy, xdsl-537.zgora.dialog.net.pl
2008/05/08 20:54:16
O, to dobrze, ze nie kliknelam w ciemno, bo czuje, ze nie bylyby w moim typie :-).