|
Blog > Komentarze do wpisu
Penhaligon's OPUS 1870 Muszę to napisać: uzależniłam się od tego zapachu. Poznałam go pod koniec zeszłorocznego lata podchodząc do testów bez większych entuzjazmów, ponieważ większośc zapachów Penahalogon's nie trafiło do mojego serca. Bardzo szybko zawitał do mnie cały flakon, z którego dosyć często raczyłam się kropelką, ostatnio używam go coraz częsciej i coraz więcej. Od jakiegoś czasu, gdy coraz częściej nie mam ochoty otaczać się chmurą słodkich ciężkich zapachów, Opus 1870 staje się remedium na wszystko i tym samym dołącza do ukochanych przeze mnie kadzidlaków. Perfumy powstały, aby uczcić rok powstania firmy Penhaligon's. Błyszczą na firmamencie tej firmy jasnym, mocnym blaskiem, IMHO najładniejsze, najbardziej udane dziecko. Otwarcie mocno cytrusowe, ale z lekkim słodkawym posmakiem, a przede wszystkim sowicie okraszone czarnym pieprzem. Mieszanka jest tak niezwykła, że z trudem pohamowuję się, aby nie wąchać cały czas swojego nadgarstka. Później pojawia się blada, delikatna róża, która jednak gdzieś tam ginie wśród intensywnych tumanów pieprzu, delikatnego cynamonu i tylko czasami wyłania się zza jasnej, delikatnej kadzidlanej mgiełki. Są zapachy, które rozczarowują nudną, płaską bazą, która zabiera im trochę piękna. Tutaj jednak tak sie nie dzieje. Tych kilka godzin jest wart czekania na piękny, igiełkowy cedr i kremowe drewno sandałowe. Być może te perfumy właśnie dlatego są niezwykłe, że na każdym poziomie odbywa się walka pomiędzy przeciwstawnymi składnikami, powstają niezwykłe pary, które staczają na naszej skórze niezwykłą walkę: słodkawe cytrusy i pieprz, róża i kadzidło, cedr i drewno sandałowe. Wynik zawsze ten sam- piękny ślad na naszej skórze, który uzależnia i sprawia, że chce się więcej i więcej... Piękny, krystaliczny zapach. Nuty: czarny pieprz, yuzu, kolendra, róża, cynamon, kadzidło, cedr, drewno sandałowe, drewno ciara, piżmo. czwartek, 15 maja 2008, labareda
TrackBack
|