Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Comme des Garçons 2 MAN

Comme des Garçons 2 MAN Nawet nie pamiętam już ile razy zabierałam się za opisanie tego zapachu. Mark Buxton stworzył zapach tak idealny, że rozbieranie go na częsci drobne wydawało mi się co najmniej nietaktem, a i moje umiejętności zbyt małe, aby wszystkie doznania, które towarzyszą mi w zetknięciu z Comme des Garçons 2 Man, ubrać we właściwe słowa.

Gorący niczym żar z dogasającego ogniska na skrawku czarnej ziemi, przyozdobiony sowicie gałką muszkatołową, szafranem i mnóstwem ziemistego wetiweru, daje niezwykle zmysłowy efekt na skórze. Wdychając niezwykłą mieszankę gryzącego dymu, żywicy i kadzidła unoszącą się znad mojej skóry mam ochotę mruczeć z rozkoszy. Mam wrażenie, że pod wpływem gorącego ogniskooddechu ten żar na mojej skórze podsyci częściowo zwęglone drewno i zmieni się w buchające płomieniami ognisko, którego płomienie z sykiem oplotą moją skórę. Gdzieś pod powierzchnią tego zapachu drzemie ciemność i czai się coś na kształt niebezpieczeństwa, ale takiego, którego wspomnienie powoduje rozkoszne ciarki na plecach i niepochamowalna chęć, aby mu sprostać. Niezdrowa fascynacja, której aby się pozbyć można tylko ulec.

Comme des Garçons 2 Man kusi, fascynuje, uzależnia. Im częściej go używam, tym częściej chcę nim pachnieć. Diabelski eliksir zamknięty w brązawym flakonie, czasami myślę, że powinien się nazywać 666...

Nuty: biały dym, gałka muszkatołowa, kminek, mahoń, szafran, irys, skóra, wetiwer, kadzidło

niedziela, 01 czerwca 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: