|
Blog > Komentarze do wpisu
Dior ESCALE A PORTOFINO
Moje poczucie estetyki zostało mile połechtane, gdy zobaczyłam i potrzymałam w ręce flakon. Prosty, klasyczny, z gustownym wzorem na butelce i zgrabnym, srebrnym korkiem - IMO piękny.
Pierwsze chwile z zapachem nie zachwyciły – mocne uderzenie świdrujących w nosie cytrusów, typowe dla wielu wód kolońskich. Mój nos skrzywił się z niechęcią, a w głowie zakiełkowała myśl: „To ma być Dior?”. Pozwoliłam jednak rozwinąć się nutom na skórze przezwyciężając pierwszą myśl o zmyciu nadgarstków i nie żałuję. Pierwsza wielka erupcja gorzakwych cytrusów cichnie na skórze dosyć szybko, mięknie, nieco się wysadza i łagodnym strumieniem leniwie pieści skórę. Gdzieś na myśl przychodzą mi moje ulubione zielono-cytrusowe nuty Duel, które w podobny sposób układają się na mojej skórze. Słoneczne cytrusy są tematem przewodnim i nie nikną na skórze, pojawiają się w różnych odsłonach i zmiennym natężeniu. Szczególnie podobaja mi się, kiedy wplecione są miedzy gałązki cedru i łagodnieją otulone lekko piżmem.
Całość bez wątpienia słoneczna i ciepła, bardzo wakacyjna i lekka, równocześnie szykowna i elegancka. Moje myśli coraz częściej dryfują wokół Escale à Portofino, czuję, że wkrótce zakotwiczy się na dobre na zapachowej półce. Niestety to edycja limitowana, więc chyba przyjdzie mi sie pośpieszyć z decyzją io ewentualnym zakupie.
Nuty: bergamotka kalabryjska, włoski cytron, sycylijska gorzka pomarańcza, migdał, kwiat pomarańczy, jagody jałowca, cedr, cyprys, galbanum, kminek, piżmo. Profumowtorek, 29 lipca 2008, labareda
TrackBack
|