|
Blog > Komentarze do wpisu
Heeley FIGUIER
Jeśli kiedyś napotkasz na swojej drodze drzewko figowe, najlepiej o poranku, kiedy liście mokre są jeszcze od deszczu, to koniecznie podejdź bliżej i wtul twarz między gałązki. Ostry zapach świeżych listków figowych, bardzo zielonych i soczystych wypełni każdy zakamarek nosa. Weź do ręki listek figowy i rozetrzyj go w ręce... Tak właśnie otwiera się Figuier. Na drzewie figowym Heeley’a znajdziemy i figi, ale są jeszcze zielone i niedojrzałe, nie wydzielają charakterystycznego, słodkiego aromatu. To zresztą nie o nich jest opowieść, tylko o samym drzewie życia, wielkim, zielonym i rozłożystym, zapraszającym nas do odpoczynku w jego cieniu tak samo przyjaźnie, jak wieki temu Buddę czy wilczycę Jest to opowieść jednak warta poznania, a może nawet zakupienia flakonu, szczególnie dla tych, którzy wolą raczej usiąść pod zielonym baldachimem figowych liści, aniżeli zajadać słodkie i lepkie od soku owoce. Nuty: figa, liście figowe, biały cedr, limona sobota, 26 lipca 2008, labareda
TrackBack
|
Po pewnym zastanowieniu doszłam do wniosku, że rzeczywiście czuć, że ten zapach stworzył projektant wnętrz - to zapach idealny właśnie do wnętrz. Jest mocny, więc kiedy po jakimś czasie wróciłam do pokoju w którym wcześniej byłam - poczułam tam właśnie ten zapach. I był piękny. Kiedy więc piszesz, że Heeley kieruje się prostotą i piękną formą w tworzeniu swoich dzieł (designerskich) - to właśnie to było czuć w pomieszczeniu. Szczerze mówiąc pierwszy raz się spotykam z czymś takim, by zapach przywoływał na myśl wnętrze i ..ma moc jego "kreowania".
Bo jako perfumy jest to zapach bardzo dziwny i w sumie odrzucający - a okazji, by do nosić jest bardzo mało. A dla zwyczajnego człowieka zapach ten pasuje do jednej tylko okazji - kiedy jest sam, bo mija parę godzin, zanim ten zapach zrobi się lżejszy i nie tak gorzki.
Na pewno jednak jest wart poznania - właśnie na takie zapachy warto polować.