Rejon miasta Matale (Sri Lanca) słynie z uprawy mocnych gatunków herbat, o wyśmienitym smaku i aromacie. Echa tychże herbat odnajdziemy w tym zapachu najpierw pod postacią delikatnej, słodkawej pomarańczowo-cytrusowej Lady Grey, a potem mocniejszej wędzonej herbaty. Malutkiego ogniska rozpalone w zimnawy wieczór na otwartej przestrzeni, sklecione pośpiesznie z aromatycznych drewienek, znad którego unosi się ciemny, smolisty dymek. Kubek herbaty w dłoni, przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele, a jednocześnie orzeźwienie przybierające na sile z każdym łykiem herbaty... Tak pokrótce mogłabym opisać L'Eau Rare Matale. Nie potrafię rozpoznać poszczególnych odmian drewna, ponieważ wszystko zlewa mi się w jedną drewnianą mieszankę, nie znajduję tam również kwiatów jak i śladu piżma. Sam zapach to dla mnie harmonijna kompopzycja, czasami tylko odsłaniająca rąbek tajemnicy dla mojego nosa. Tak jednak lubię. Często zapachy, których nie mogłam rozbić na czynniki pierwsze stawały się moimi ulubionymi. Są dla mnie jak kolejny krok wtajemniczenia.
Zapach jak delikatny dotyk, szepcze cicho i łagodnie przylega do skóry. Kontrastowy. Czysty i rześki, jak haust świeżego powietrza na łonie natury z jednej strony, gorętszy i ciemniejszy z drugiej. W zależności od pory roku i temperatury na zewnątrz pokazuje swoje chłodniejsze bądź cieplejsze oblicze.
Dla miłośników aromatu herbaty w perfumach przede wszystkim.
Dla mnie uzależniający.
Nuty: szałwia, białe kwiaty, bergamota, czarna herbata Matale, cedr z Wirginii, chiński cedr, wetiwer, brzoza, palone drewna, pieprz, piżmo
Bo pomaranczki L'Occitane znam i tez uwielbiam (i Ruban mi znika z butelki identycznie szybko ;-))) ).