|
Blog > Komentarze do wpisu
Profumum SANTALUM
W zasadzie mogłabym napisać, że to prosty zapach. O ile niezbyt ufam podawanym nutom, bo wierzę, że zawsze coś jest ukryte, to w tym wypadku poza drewnem sandałowym, mirrą i cynamonem naprawdę nic innego nie czuję. Drewno sandałowe jest aktorem pierwszoplanowym, mocne, intensywne, aromatyczne. Uderza w nos świeżością dopiero co ściętego drzewa, zapachem, którego nie można zapomnieć. Ale to chwila. Później mój świeżo ścięty pień zostaje szybko przerobiony na szkatułkę lub fantazyjną komódkę, w której ktoś ukrył świeże laski cynamonu. Po co? Nie wiem, ale było warto. Bardzo podoba mi się przyprawienie Czy zapach, który zawiera cenne drewno, którym A wracając do postawionego sobie na początku pytania... Tak, chcę. I zapisuję Santalum na liście zapachowych marzeń do spełnienia. Być może nie już, ale kiedyś z pewnością.
środa, 16 lipca 2008, labareda
TrackBack
|