Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Parfum d’Empire CUIR OTTOMAN

Cuir OttomanZ Cuir Ottoman zmagam sie już od ponad roku. Niesiona na falach różnych zapachowych fascynacji zapachy z nutą skóry jakoś nie dołączyły do głównego nurtu. Niedawno przypomniałam sobie o nim i czym prędzej pośpieszyłam, aby ponowić testy.

Zapach potężny i mocny, nie bez przypadku dedykowany dynastii tureckich sułtanów panującej przez wieki.

"Stambuł był miastem, które nie budziło się do życia nocą - po dziesiątej większa jego część zapadała w sen. Gdy tylko słońce zaszło za Wyspy Książęce na morzu Marmara, ulice cichły i pustoszały. Od czasu do czasu w którejś z uliczek rozlegało sie jedynie warczenie i poszczekiwanie psów; nieraz tez znad brzegów zatoki dobiegało ich wycie. Jednakże te odgłosy, podobnie jak nawoływania muezina o brzasku, były typowymi dla Stambułu nocnymi dźwiękami i nikt z mieszkańców nie zwracał na nie szczególnej uwagi.
Nigdzie zaś nie panowała większa cisza niż na Wielkim Bazarze, który był labiryntem zadaszonych uliczek, krętych i wijących sie po całym zboczu wzgórza jak węgorze, poczynając od meczetu Bajazyta, kończąc na brzegu Złotego Rogu. Za dnia panował tam taki szum i gwar, ze bazar z powodzeniem można by uznać za najbarwniejszy karawanseraj świata - stanowił centrum handlu zlotem i przyprawami korzennymi, dywanami i bielizna, mydłem i książkami, lekami i naczyniami ceramicznymi. Na pociętym alejkami i wyplenionym kramikami obszarze około dwóch i pól kilometra kwadratowego wytwarzano codziennie jedne z najdelikatniejszych, a także najbardziej praktycznych wyrobów świata. To tu kryło sie największe bogactwo i tu rozwijał się przemysł. Bazar miał swoje własne kafejki, restauracje, imamów i hamamów. I najsurowsze prawa, których celem było zapewnienie bezpieczeństwa w jego obrębie. "/Jason Goodwin "Drzewo Janczarów"/

Chociaż ubrana w Cuir Ottoman nie siedzę w cieniu Błękitnego Meczetu lub na wielkiej i wygodnej skórzanej kanapie w pałacu sułtana, to nie mogłam sobie odmówić przyjemności i musiałam zacytować fragment tej książki. IMHO oddaje klimat tego zapachu, pełen przepychu, mroku, strachu, a także i pożądania. Cóż, moje skojarzenia są bliższe raczej mojej rzeczywistości, niż okrutnych czasów panowania osmańskich sułtanów.

Cuir Ottoman wzbudza we mnie to samo podniecające oczekiwanie, kiedy wsiadam na motocykl mojego męża. Zapach skórzanego siedzenia i kurtki na początku, ostry i charakterystyczny, powiew ciepłej, rozgrzanej smoły z nad  topniejącego pod promieniami słońca asfaltu... Wśiąść na Drag Star'a i pomknąć przed siebie bez określonego celu zostawiając za sobą zmieniające się krajobrazy i troski dnia codziennego. Tak, Cuir Ottoman to zaproszenie do przygody pełnej niewiadomych i znaków zapytania. To także postój o zmroku na bliżej nieokreślonej polanie, za to z zapierającym dech w piersi widokiem. Wtulona w ciepły rękaw kurtki mojego mężczyzny, jeszcze z wiatrem we włosach, w niemęczącej ciszy wdychająca zapach ciepłej ambry i  prawie uśpionych już kwiatów... Gdzieś nieopodal w trawie czai się irys, a z daleka kuszą swym zapachem soczyste owoce o ciepłej, zamszowej skórce. Pod skórą jeszcze pulsuje adrenalina, a powietrze zagęszcza erotyzm.

Nuty: irys, jaśmin, kadzidło, styraks, skóra, tolu, benzoes, wanilia, labdanum, tonka

sobota, 16 sierpnia 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: