Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Serge Lutens CHERGUI

CherguiChergui używa mnie, mami obietnicami, kusi i pociąga, a ja się im poddaję z największą masochistyczną przyjemnością.

Mój mistyczny, ciemnoskóry, słodki kochanek, który owiewając moją skórę jednym ciepłym oddechem sprawia, że dreszcze przyjemności przechodzą mi po plecach. Gładzi i pieści dotykiem pełnym obietnic, aż staje się miękka i delikatna niczym safian. Wplata w nią świeże liście tytoniu, posypuje garścią przypraw, osładza miodem... W ciemną,bezgwiezdną noc, kiedy Allah nie widzi, chwyta mnie za rękę i prowadzi mnie do zagubionego w ciemnym zaułku ciemnego baru, gdzie przy przy stoliku wciśniętym w kąt,  oświetlonym tylko nikłym blaskiem małej lampki, słodko sączącym się bluesie i kieliszku słodkiego alkoholu opowiada o Marakeszu, buduje wizje gorącego wiatru nadciągającego z pustyni, błądzi po zaułkach miasta, pokazuje tętniący gwarem plac Dzemaa el-Fna, na którym pysznią się stosy przypraw, kusi gorącymi placuszkami polanymi miodem zachwalanymi przez ulicznych sprzedawców, przechadza się między zaklinaczami węży, aby po chwili przenieść się pośpiesznym krokiem do Jardin Majorelle, gdzie można nacieszyć oczy wspaniałą roślinnością... Obiecuje gorące noce, na miękkich chłodnych prześcieradłach, powietrze wypełnione gorącymi szeptami, skórę rozżarzoną namiętnym spojrzeniem... I dużo, dużo więcej...

Jednak mój cudowny towarzysz nie robi niczego za darmo. Mój bakszysz to tęsknota za realizacją rozbudzonych marzeń. W uszach pozostają mi więc słowa: 

It’s close to midnight
Packed my bags and I’m leaving
Ride the night train
To where I know you’re gonna be waiting

And yesterday will fade like snow in the sunlight
Melt away from my memory
Through the darkness until I feel the light’s caress
I’m on my way to the streets of marrakech

The room is crowded
I can feel my body heat rising
Above the voices
The echoes of a train approaching

A colorful parade like flames in the dark night
Leads the way to my fantasy
Through the darkness until I feel the light’s caress
I’m on my way to the streets of marrakech

And yesterday will fade like snow in the sunlight
I’m on my way; yes I’m on my way
I’m on my way to the streets of marrakech
/Incognito “Marrakech”/

poniedziałek, 25 sierpnia 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: kijanka, aejh139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/28 17:25:39
Za taką recenzje Serge powinien Ci wysłać flakon Chergui za darmo w prezencie:)
-
2008/08/28 19:01:13
Kijanko droga - dziękuję.
Czy wiesz, że najtrudniej pisze mi się o zapachach, które z różnych powodów są najbliżej mego serca? Tak było włąśnie z Chergui. Odkładałam w nieskończoność publikację tej notki, bo wydawało mi się, że jest zrozumiała tylko dla mnie. tymbardziej cenię sobie Twoje słowa. Jeszcze raz- dziękuję.
-
Gość: czarnazuzia1, deo117.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/28 11:32:54
Czytajac Twoj opis przenioslam sie na moment do Maroka poczulam zapach bazaru pyszniacego sie roznorodnoscia przypraw i owocow .Odbylam podroz waskimi uliczkami starego czesci Tangeru.Usiadlam w cieniu drzewa i napilam sie mocnej slodkiej ze swiezymi listkami mietowymi ,herbaty .Poczulam wiatr wiejacy od pustyni .Wieczorem lampka wina przy blasku ksiezyca nad brzegiem oceanu z bliska osoba eh... dziekuje za ta podroz w czasie :)
-
2008/09/29 12:06:24
Dziękuję pięknie. Cieszę się, że ktoś w plątaninie moich myśli i skojarzeń jest w stanie się odnaleźć.
Serdecznie pozdrawiam.
-
Gość: , atf68.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/04 16:47:23
piękny opis.
A.
-
2008/11/12 20:45:30
Bardzo mi miło. Dziękuję serdecznie.