|
Blog > Komentarze do wpisu
Il Profumo TOUAREGHTouaregh miał na mojej skórze prezentować się tak: A jest tak:
Ostatnio zaczynam lubić lawendę na nowo, jednak ciągle mi bliżej do czystej, świeżej lawendy, niż tej w wydaniu Il Profumo. Niech więc Touaregh wychodzi z moim mężem na wieczorne drinki do pub’u, a mnie pozostawi samą sobie w domu. piątek, 26 września 2008, labareda
TrackBack
Komentarze
2008/09/27 12:59:48
Ja ciągle "próbuję", ale słabo mi wychodzi;) Nawet jeśli nie czytam nut, recenzji, to już sama nazwa napędza wyobraźnię, tak jak w tym przypadku :))
W sumie- zapach nie jest zły- ale nie dla mnie. Z przyjemnością będę obwąchiwać męża tak pachnącego :), "ta lawenda" wydaje się bardziej pasować do niego. |
Hi, hi- wiesz, moim zdaniem nie jest tak zle. Ten "grzeczny" pan jest niczego sobie;)
A tak serio- od pewnego czasu staram sie nie precyzowac oczekiwan wzgledem poznawanych zapachow- oszczedzam sobie rozczarowan, poniewaz zazwyczaj czuje i widze oczami duszy mojej- cos zupelnie innego niz sugeruje marketing i sama nazwa.