Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Molinard VANITECK

Vaniteckdrzewo tekoweVaniteck. Nazwa, która brzmi dla mojego ucha nieco tajemniczo w zasadzie nie skrywa w sobie zagadek. „teck” w języku francuskim znaczy drzewo tekowe. Po różnych zapachach mających zawierać kwintesencję jakiegoś drzewa przyszła i kolej na drzewo tekowe, któremu poświęcono zapach. I wanilii, jeśli bierzemy pod uwagę pierwszy trzon nazwy. Specjalistą od drzew nie jestem, więc nie mogę stwierdzić, czy Vaniteck przypomina chociaż w najmniejszym stopniu drzewo czy drewno tekowe. Mogę jedynie napisać w kilku słowach, jaką historię przywiała smużka zapachu perfum zabłąkana pomiędzy skórą a nosem.

Kilka pierwszych sekund otwarcia to dla mnie czekolada. Najprawdziwsza, słodka i mleczna. To jednak nie koniec słodyczy, bo wkrótce wyłania się karmel, gęsty, słodki i ciągnący się. I drewno. Pachnące lekko żywicą, ale już suche, jakby czekające na dalszą obróbkę. Skojarzenia miałam natychmiastowe – Aomassai! Moja jedna z zapachowych traum, tu również był karmel, ale topiący niemal cały zapach drewna. Mimo wszystko stwierdziłam, ze zapach bardzo przypodobał się mojemu nosowi, chyba ze względu na proporcje i jakość słodyczy. W Vaniteck słodycz nie jest taka oblepiająca, a oleista nutka jest łagodna, tylko przemyka chwilami po skórze i gaśnie. I czyżby czasami zza rogu wyglądała paczula? Z mojego opisu zrobił się już prawie Angel, ale dla mojego nosa zapach firmy Molinard ma niewiele z nim wspólnego. Może gdybym chciała bardzo naciągnąć rodzinne powiązania, to może ich przodkowie żyli przed wieloma latami w jednej wiosce i mieli przelotny romans...

Drewno w Vaniteck jest trudne do określenia, bo pełne sęków i zadziorów, ale ugłaskane nieco przez szczyptę wanilii i słodycz.

Przeczuwając, że Vaniteck mimo swej nieskomplikowaności sprawi mi jeszcze przynajmniej kilka ciekawych niespodzianek, dołączyłam go do mojej osobistej zapachowej szkółki leśnej, gdzie pręży się dumnie w swym granatowym flakonie oprócz czerwonej sekwoi i żółtego sandałowca...

Jesienne tekowce

środa, 24 września 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Khy, xdsl-537.zgora.dialog.net.pl
2008/09/24 18:24:38
O-o-o, brzmi tak pieknie, ze szybko wpisuje go na swoja liste MUST PILNIE PRZETESTOWAC ;-))).
-
2008/09/25 07:58:59
Khy, nie wiem, czy ci się spodoba. Ma w sobie jednak pierwiastek "dziwności", a że ja dziwadełka lubię... ;)