Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Parfum d'Empire AZIYADÉ

Dziewczyna z haremu Aziyadé to nie tylko nazwa perfum, to także tytuł książki Pierre’a Loti. Opowiada ona historię miłości, miłości pełnej namiętności, pasji, ale także innej, niestereotypowej. Aziyadé to tytułowa bohaterka, młoda dziewczyna, jedna z wielu w haremie, która stała się wielką miłością Loti. Podobnie jak sama Turcja, w której toczy się akcja. Nasycona erotyzmem skandaliczna książka stała się inspiracją do skomponowania zapachu na wskroś orientalnego, a przy tym podszytego seksem, namiętnością, a czasami i wulgarnością.

Bez problemu mogę sobie wyobrazić tak pachnącą młodą i piękną Aziyadé uwijającej się wokół suto zastawionego stołu. Aziyadé nie jest nieszczęśliwa w sułtańskim haremie, wszak harem jest potęgą wpływająca nie tylko na samego sułtana, ale często na losy państwa. W haremie Aziyadé może być kobietą w pełni tego słowa znaczeniu, wolną i nieskrępowaną swą kobiecością, odkrywającą uroki i najdalsze zakątki erotycznego świata. Na zapachowej uczcie, której prawdziwą ozdobą jest Aziyadé znajdziemy więc kosze wypełnione po brzegi owocami, wśród których królują świeże granaty poprzekładane dojrzałymi i bardzo słodkimi śliwkami. W małych miseczkach ustawiono również kandyzowane daktyle, odrobinę migdałów, a powietrze przeszywa zapach kardamonu wymieszanego z cynamonem i curry. Nie ma mowy jednak mowy o podawaniu na stół ptactwa czy innego mięsa. Uczta ta jest ściśle wegetariańska, nie tracąca nic jednak na znaczeniu, albowiem na uginającym się stole zebrano najwspanialsze dary ziemi, soczyste, pachnące, kuszące doskonałym kształtem i aromatem. Zapach jest stricte gourmand. Połączenie nut może wydawać się zaskakujące, jednak każdemu, kto rozsmakował się we wschodniej kuchni (i nie tylko) powinno przypaść do gustu. Mnie osobiście bardzo ucieszyła ta nowość Parfum d’Empire, pojawiła się akurat w odpowiednim czasie i o odpowiedniej porze. Właśnie byłam na etapie poszukiwań wyrazistego, owocowego zapachu z jakimś dodatkowym smaczkiem.

Jako że turecki kochanek Cuir Ottoman zastawił już na mnie skórzane sidła, w które bez oporów i jakiekolwiek chęci uwolnienia się, wpadłam, to teraz dołącza do niego piękna i kusząca dziewczyna z haremu. Aziyade. Nie mogłam oprzeć się jej urokom.

środa, 17 września 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: