|
Blog > Komentarze do wpisu
Gdzie ten goździk?
Garofano zaczyna się eksplozją bliżej niezidentyfikowanych kwiatów i mnóstwa, mnóstwa zielonych liści, które właściwie powinnam ująć jako pierwsze, bo to one rozsiadają się na mojej skórze najwcześniej. Tuż za nimi pojawia się dosyć intensywne geranium i spora dawka pieprzu. Tą stylizowaną mieszankę na stare, klasyczne perfumy, które przypominają mi coś na kształt kwiatów, które nie pachną jak kwiaty w asyście intensywnych, zielonych nut np w Bandit lub starych Guerlain’ach, które kiedyś przelotnie udało mi się powąchać. Takie perfumy trzeba lubić i umieć nosić – ja nie potrafię. Być może mój nos zmanierowany jest już współczesnym ujęciem kwiatów w perfumach, bardziej dla mnie „ludzkim” i bardziej „prawdziwym”, które mocniej trafia do mnie, chociaż i tak nie kocham kocham namiętnie czysto kwiatowych zapachów, (chociaż oczywiście zdarzają się chlubne wyjątki). Garofano będzie chyba bliższe wielbicielkom szyprów, tak mi się przynajmniej wydaje.
Nuty: lawenda, nuty kwiatowe, zielone liście, gożdzik, jaśmin, róża, cynamon, cyklamen, ylang ylang, geranium, pieprz, heliotrop, wanilia, piżmo, cedr środa, 29 października 2008, labareda
TrackBack
|