Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Parfumerie Générale L’OISEAU DE NUIT

Nocny ptak zawsze kojarzy mi się z kosami, o pięknych, czarnych i lśniących piórach. Ich głośny, słodki nocny śpiew zawsze mi towarzyszy, gdziekolwiek się przeprowadzę. Czasami mam wrażenie, że one podążają za mną, gdziekolwiek prowadzą moje ścieżki tułaczego życia. Śpiew kosa w ciepłą, letnią noc dochodzący zza otwartych okien jest jednym z moich najulubieńszych dźwięków, przy których lubię zasypiać, czasami dopiero nad ranem, gdyż jestem wyjątkowym nocnym markiem. Testując L’Oiseau de Nuit miałam nadzieję na mojego zapachowego kosa, który słodkimi nutami będzie mnie również usypiał.

L’Oiseau de Nuit bez wątpienia jest słodki, słodyczą tak mi znajomą z innych zapachów Parfumerie Générale: L’Ombre Fauve, Cedre Sandaraque, Aomassai, Bois Blond. Tak jakby P. Guillaume nie mógł się już wyzwolić od jej uroku. Specyficznie słodka ambra i miodowa słodycz pochodząca od kwiatów, które odurzają nas mocnym, zapachem podczas ciepłych, zbyt ciepłych nocy. Często przemyca w zapachach swoją wizję labdanum: ciepłego, słodkiego, nieco oleistego i... tak kompletnie nie mojego. „Moje labdanum” to te z Incense Normy Kamali oraz Labdanum Donny Karan, które w porównaniu do labdanum Parfumerie Générale stoi na przeciwległym biegunie labdanumowego świata. L’Oiseau de Nuit to kolejna opowieść o słodkim labdanum Guillaume’a, ten strzępek skóry to chyba wciśnięto w skład, aby zamaskować kolejne podejście do tego samego tematu. Chociaż może nie, wszak labdanum ma w sobie ukryte ciche, skórzane serce.

Zastanawiam się, co tak urzeka Guillaume’a w tym temacie, że powielał już go kilkakrotnie. Być może to zapachowe wspomnienie z Hiszpanii lub Portugalii, gdzie podczas nocnych spacerów wdychał zapach rozgrzanej ziemi i czystka, który unosił się w powietrzu?

Nie, L’Oiseau de Nuit nie jest złym zapachem, tylko mnie nie uwiódł swoim wtórnym śpiewem. Będę więc dalej szukała swojego zapachowego kosa.

Nuty: czystek, likier davany, benzoin, skóra

środa, 29 października 2008, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu: