Pamiętam jeden z wyjątkowych wieczorów spędzonych z rodziną na rozmowach o rzeczach ważnych i zupełnie nieistotnych. Mama wyjęła z barku butelkę japońskiego wina. Po otwarciu cały pokój wypełnił się pięknym śliwkowym aromatem. Nie mogłam się nasycić, trzymałam kieliszek w dłoni raz po raz wąchając zawartość i smakując go po łyczku. To wspaniałe wino o pięknym zapachu i wybornym smaku na zawsze zapadło mi w pamięć.
Kwitnąca śliwka ume jest drugim symbolem Japonii, oprócz kwitnącej wiśni. Bardzo wyraźnym zapachem oznajmia nam o początek wiosny. Owoce są zbyt kwaśne, aby jadać je na surowo, ale przyrządzane są z nich doskonałe marynaty, nalewki i właśnie wina.
Ume Keiko Mecheri jest dokładnie tym zapachem, którego szukałam. To dokładnie ten zapach unosił się w pokoju podczas naszego magicznego rodzinnego wieczoru. Od pierwszego testu stał się moim ulubionym owocowym zapachem. Słodki, ale delikatnie doprawiony orientalnymi przyprawami, bardzo podobnymi do tych, które są dodawane do marynowanych śliwek ume (umebosh), czasami mam wrażenie, że błąka się tam też solno-octowa nutka, która dodaje specyficznej pikanterii. Jest również drewniany akord, ale kruchy i nikły, przytłoczony upojnym zapachem ume. Udało się Keiko Mecheri ukryć w tym prostym flakonie ducha Japonii, zapach jest jak świeży, łagodny powiew wiatru niosący nam wspomnienie ume matsuri i magicznych orientalnych klimatów i obrzędów. Ume mnie urzekła, ma w sobie jakąś tajemniczą moc poprawiania nastroju i mnie i ludziom wokół, którzy wąchając ją na mnie nie mogą oprzeć się jej czarowi.
Wybitnym smakoszem alkoholi nie jestem, ale wino ze śliwki ume często gości na moim stole, podobnie jak Ume Keiko Mecheri na mojej skórze, które odpędzają czarne chmury i zabierają mnie do czasów, kiedy śmiech często mi towarzył.
Nuty zapachowe: persymona, liście drzewa brzoskwini, bergamotka, mandarynka, japońska wisteria, piwonia, kamelia, sasanka, jaśmin, chiński osmantus, hinoki, mahoń, pianka pieprzowa
Az nabralam ochoty, na testy samego wina.:)