|
Blog > Komentarze do wpisu
Olivier Durbano JADE
Udało mu się z pewnością jedno – zapach jest zielony i nie chodzi mi tylko o kolor. Przyznaję, że ja miałam pewne obawy aplikując sobie na skórę zielone w kolorze perfumy. Kłania się tutaj niemiłe wspomnienie z dzieciństwa, kiedy to mama aplikowała mi zieleń brylantową na stłuczone kolana – piekło bardziej niż sama rana. Tutaj obyło się bez bolesnych sensacji, Jade nie wyżarł mi skóry, ani nie pozostawił na niej śladu zieleni.
Całość nie wzbudza we mnie przyśpieszonego bicia serca. Ani nefrytowa, ani chińska, ani współczesna, za to bardzo zielona. Coś mi w tym zapachu zgrzyta, nie do końca go rozumiem, chociaż nie jest brzydki. W sumie to dobrze, bo nie muszę mieć. Nuty: zielona herbata, anyż, mięta, kardamon, irys, jaśmin, chiński cynamon, ambra, paczula, wetiwer, mech, piżmo, immortale, mathé środa, 12 listopada 2008, labareda
TrackBack
Komentarze
Gość: aga.a13, asn51.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/12 20:36:24
dziękuje za opis. jeszcze bardziej mnie intryguje ten "herbaciano-miętowo-paczulowo-cynamonowy" zapach. już nie mogę się doczekać swojej próbeczki.....
2008/11/12 21:26:46
Trzymam kciuki za szybkie przybycie próbki. Wart jest poznania.
Początek i środek zapachu podoba mi się najbardziej. Końcówka już mniej. Będę jeszcze dalej testować, być może za kilka testów mnie zauroczy:) |