|
Blog > Komentarze do wpisu
W poszukiwaniu piżmaOstatnio nie ustaję w poszukiwaniach mojego piżmowego zapachu. Marzy mi się piżmo stapiające się z moją skóra, odrobinę drapieżne, ale jednocześnie miękkie i potulne, jak łaszący się kot. Taki zapach, którym mogłabym się owinąć w zimowe wieczory, obecny, ale nienatrętny, lekko pomrukujący znad skóry. Skuszona hipnotycznym musc w nazwie sięgnęłam po zapachy Les Néréides – Musc de Java i Musc de Samarkand. MUSC DE JAVA od samego początku mnie zdziwił. Sypnął mi w nos garścią dojrzałych słodkich owoców, przywiał z daleko delikatny, ale wyraźny aromat kwiatów. Mój nos starał się odnaleźć jakąś słabą chociaż nutkę piżma – bezskutecznie. Za to przyszła fala lepkiego, słodkiego miodu, która przybijał do brzegu mojej skóry raz po raz przynosząc z sobą zapach słodkich, ciężkich od soku jeżyn. Zbyt duże echo Mûre et Musc wyczuwam, aby się tym zapachem zachwycić. A piżmo pojawia się w końcu, ale jako wątła, blada nitka, zbyt cienka, aby stanowić trzon zapachu. Nuty: lekkie piżmo, jeżyny, czarna porzeczka, liście fiołka, szałwia, świeże siano MUSC DE SAMARKAND to piżmo w wydaniu szyprowym. Mech pojawia się już na początku. mocnym, wyraźnym akordem zaznaczając swoją obecność i chociaż później wyhamowuje rozpęd - ciągle jest obecny. Piżmo jak najbardziej obecne, ale za sprawą mchu ma ostre, poszarpane krawędzie. Podoba mi się to roślinny, nieco dziki musk, który mimo kremowości i delikatnej pudrowości nie jest potulny i trochę stroszy się i jeży na skórze. Zapach nie zmienia się specjalnie, chociaż dzięki szyprowemu twistowi nie nudzi się i nie nuży. Byłyby dla mnie ciekawą odmianą, gdybym miała już swoje piżmo-mruczydło, a że nie mam... Nuty: białe kwiaty, wanilia, pudrowe nuty, białe piżmo, labdanum, mech, drewno. piątek, 05 grudnia 2008, labareda
TrackBack
|