Olfaktoryczne podróże
Blog > Komentarze do wpisu

Chocolate Story

Jestem słodką dziewczyną. Zdecydowanie. Kiedyś objadałam się bezkarnie czekoladą, teraz już coraz rzadziej. Sentyment jednak pozostał i ostatnio poszukiwałam czekoladopodobnych zapachów w perfumach, głównie dla poprawienia sobie humoru, chociaż zauważyłam, że otoczenie również entuzjastycznie reaguje na tego typu zapachy. Zaczęło się wszystko od Musc Maori rok temu, ale tej zimy czekoladowy głód nabrał mocy. Zimową porą przeglądając pachnące blogi i forumowe zapiski zostałam natchniona i stwierdziłam, że muszę sobie przypomnieć Mat Chocolat i poznać Dark Extasy oraz Serendipitous. Poznanie dwóch pierwszych zakończyło się powiększeniem smakowitej zapachowej półki o dwa nowe zapachy, a Serendipitous się oparłam. Czuję się czekoladowo nasycona.
 
Koło Mat Chocolat Masaki Matsushima kręciłam się już chyba dwa lata temu, ale skończyło się na próbce, bo nijak nie mogłam zdobyć flakonu, a później jakoś o nich zapomniałam. W końcu zamajaczyła mi gdzieś na horyzoncie wspomnień czekoladowa buteleczka, a że nadarzyła się okazja... Mat Chocolat, to zapach kostki mlecznej czekolady rozpuszczającej się wolno na języku w ciepły, ale wietrzny dzień. Czekolada nie jest dosłowna, skryta nieco za kwiecistą zasłoną i otulona nieco cierpkim, cytrusowym szalikiem. Na dobranoc zaskakuje nas kubkiem gorącego kakao pitym na tarasie, wciąż w asyście zapachu wieczornych kwiatów. Wprost musiałam mieć swoje własne Mat Chocolat.
 
Dark Extacy La Perla – tak pachnac mam czasami ochotę sama zlizywać ten zapach z ręki. Częśto jestem z podejrzliwością obwąchiwana i podejrzewana o przemycanie czekoladek w kieszeni. Przepyszne, najpiękniejsze pralinkowo-nugatowe nadzienie oddane w perfumach, z jakim się spotkałam otoczone przepyszną czekoladą. Po prostu och i ach. I na tym moja opowieść się kończy, bo nawet pisząc o tym zapachu musiałam zawędrować do szafki i osłodzić sobie żywot kostką czekolady.
 
Serendipitous Serendipity 3 jest zabójczo słodki, początkowo czekolada płynie szerokimi strumieniami zapachu, a po magicznym „pstryk” ginie gdzieś i ustępuję miejsca słodkiej, lepiącej wacie cukrowej (jak to trafnie wyniuchała daigee). Widocznie tolerancja na ilość cukru w perfumach obniża mi się raz z wiekiem, bo czuje się niemal ubrana i oblepiona watą cukrową i zaczynam się trochę dusić. I dlatego mówię nie.
wtorek, 17 marca 2009, labareda

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/03/18 00:01:26
Mrrrr, ależ cudna notka ;D
Jak to z wiekiem, jak to z wiekiem?! Ja już jestem pełnoletnia a żarłoczność mi nie przeszła ;P
-
2009/03/18 00:07:00
Daigee, poczekaj jeszcze naście lat;)))
A tak poważnie, to nie konsumuję już czekolady w takiej ilości jak kiedyś, ale sentyment pozostał do tabliczki czekolady zjadanej bez cienia wyrzutów dziennie:)) Teraz to już tylko time to time i w znacznie mniejszej ilości.
Za to czekolada w perfumach... Mniam!
-
Gość: Ola, 088156212053.radom.vectranet.pl
2009/04/01 14:42:13
Z tego co zauważyłam (hm... ale jestem spostrzegawcza, prawda? ;D) prawie nie da się nigdzie dostać Dark Extacy. I tak sobie myślę... że może Ty mi powiesz gdzie je kupujesz, o ile kupujesz?